wtorek, 27 grudnia 2016

26 październik 2006

Czwartek. Tak dzisiaj czwartek. Czyli do weekendu z Maćkiem już bardzo blisko. Po powrocie z terapii ciągle krążyłam po domu niespokojna i zastanawiałam się jak powiedzieć o tym rodzicom. No i czy mi pozwolą. Chociaż w sumie i tak nie mają nic do gadania bo jestem już dawno pełnoletnia. Pieniądze na wyjazd mam, więc nie widzę problemu.
Mama zauważyła moje podenerwowanie i spytała "Coś się stało córeczko? Bo jakaś taka niespokojna jesteś". Ja na te jej słowa wszystko powiedziałam o planowanym weekendzie i u kogo. Opowiedziałam o Maćku, że go poznałam w tamten weekend nad morzem. Rodzice go chyba w sumie na oczy nie widzieli nawet. Mama, ku mojemu zdziwieniu nie bała się o mój wyjazd i nie martwiła się. Wręcz się ucieszyła i stwierdziła że to dobrze że w końcu znalazłam sobie jakąś sympatię. Ale zaraz, zaraz...my nawet ze sobą jeszcze nie chodzimy. Nieważne. Teraz został tylko tata, którego reakcji bardziej się obawiałam. Tatusie tak zazwyczaj mają że boją się bardziej o swoje ukochane córeczki, jeśli dołącza do nich inny mężczyzna.

Po dwóch godzinach, kiedy tata wrócił z pracy postanowiłam mu o tym powiedzieć. Jak tylko usłyszał, najpierw zrobił zdumioną a potem zadumaną minę. W końcu po dwóch minutach (jakby w końcu do niego dotarło) zażartował: "Ale mam nadzieję że nie zostanę jeszcze dziadkiem? Pamiętajcie o zabezpieczeniu" i się uśmiechnął, klepiąc mnie po ramieniu i tym samym dając mi zgodę na wyjazd. Ja, trochę zaczerwieniona i zawstydzona przytuliłam go i podziękowałam. Napisałam Maćkowi że będę w Stargardzie na dworcu o 16.30 bo o 15.00 mam jutro pociąg ze Szczecina. On na to odpisał: "Będę czekał na dworcu na peronie księżniczko :*" Czemu nazwał mnie księżniczką? To miał być komplement? Chyba tak, ale nie bardzo mu wyszedł. W każdym razie zaczęłam się pakować do walizki. Przyznam się że bardzo się stresuję tym weekendem...

Rodzicom już powiedziałam, to najgorsze i najtrudniejsze mam już za sobą...a może właściwie dopiero przede mną? Kto wie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

27 październik 2006

Dzisiaj podniosłam się z łóżka chyba z prędkością światła. Byłam tak podekscytowana wyjazdem że wstałam już o godzinie 7 rano! Wzięłam poran...