poniedziałek, 6 lutego 2017

27 październik 2006

Dzisiaj podniosłam się z łóżka chyba z prędkością światła. Byłam tak podekscytowana wyjazdem że wstałam już o godzinie 7 rano! Wzięłam poranny prysznic (żeby ładnie i świeżo pachnieć) oraz umyłam włosy. Później suszyłam swoje ciemnobrązowe włosy suszarką około pół godziny. Następnie się pomalowałam. Użyłam eyelinera by pomalować kreski na powiekach, co rzadko robię, no ale  końcu dzisiaj wyjątkowy dzień! Umyłam zęby, spryskałam się najlepszymi perfumami i podeszłam do szafy za myślą co by tu na siebie włożyć. Wybrałam białą spódnicę dżinsową trochę ponad kolano oraz jasnoróżową bluzkę z błękitnym motylem, do tego również jasnoróżowy sweterek. Do stroju miałam upatrzone białe kozaczki nad łydkę. Chcę by Maciek był zachwycony moim wyglądem! Potem zjadłam śniadanie, lekkie i smaczne, płatki z jogurtem i bananem. Nie zapominam mimo wszystko o diecie, choć nie liczę że dużo na niej schudnę.

Odstrojona jak na jakąś wystrzałową imprezę oraz z walizką w ręku o godzinie 13 wyszłam z domu żeby na 15 zdążyć na pociąg. W końcu nie mogłam się spóźnić, to bardzo ważne wydarzenie w moim życiu! Na dworcu byłam już około 14, dzięki czemu spokojnie kupiłam bilet i usiadłam z słuchawkami na uszach w poczekalni. W słuchawkach leciała romantyczna piosenka mojego ulubionego zespołu Duran Duran.

27 październik 2006

Dzisiaj podniosłam się z łóżka chyba z prędkością światła. Byłam tak podekscytowana wyjazdem że wstałam już o godzinie 7 rano! Wzięłam poran...